Kasia Smutniak. Polka we włoskim filmie "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie"[WYWIAD]

Data publikacji: 02.01.2017
Od lat mieszka we Włoszech. Jako modelka pojawiała się na łamach "Elle" i "Vogue'a", była muzą Giorgia Armaniego. Kasia Smutniak zagrała w blisko trzydziestu międzynarodowych produkcjach, ma na koncie role u braci Taviani i występy u boku Johna Travolty.

W rozmowie z Anną Tatarską Kasia Smutniak opowiada o swoim najnowszym filmie, bijącym rekordy popularności we Włoszech i na świecie "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie". Gra tam Evę

Anna Tatarska: Zaczęła pani swoją karierę zagraniczną od modelingu. Czy trudno było przekonać reżyserów, że ma pani jako aktorka do zaoferowania więcej niż tylko urodę?

KASIA SMUTNIAK: Myślę, że we Włoszech było to łatwiejsze niż w Polsce. W ogóle nie miałam z tym problemu!
Jako modelka pracowałam krótko – od piętnastego roku życia przez trzy lata. Szło mi dobrze, ale to nie była wielka kariera, więc nie ciągnęła się za mną etykietka. Trochę podróżowałam, miałam szansę poznać nowe kultury i dobrze opanować angielski. Przede wszystkim jednak dzięki doświadczeniu z modelingu dziewczyna z małej Piły nauczyła się żyć w świecie i nie bać się go. Ten epizod nauczył mnie też dyscypliny i dystansu do tego, co wokół.

Kiedy poczuła Pani, że jest w punkcie kariery, o którym mogła tylko marzyć?

O tym, że filmowy świat mi się podoba, że mnie interesuje, wiedziałam od czasów nocnych maratonów z filmami Jarmuscha i Nanniego Morettiego, na które chodziłam w Pile do kina XX. Kiedy zaczynałam przygodę z aktorstwem jako osiemnastolatka, miałam poczucie, że po prostu muszę spróbować. W tym okresie życia zmiany są łatwe, nie to co dzisiaj! Ale chyba nigdy nie doszłam do takiego punktu osobistych przemyśleń, o jakim Pani mówi. Dalej wydaje mi się, że wiele przede mną, że jeszcze tyle mogę zmienić – choć może na to już za późno?...


Za to w kinie regularnie grywa Pani role Włoszek. Tak jest też w przypadku „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” Paolo Genovese. Miło zaskoczył mnie ten film. Za lekkim opisem kryje się kawał celnego psychologicznie, emocjonalnie przenikliwego kina...

Ten film był we Włoszech bardzo popularny i długo utrzymywał się na szczycie box-office'u. Na marginesie – osobiście lubię ten lekki opis! Mieszkam na placu, na którym jest kino i patrzyłam, jak ludzie chodzili na nasz film. Najbardziej bawiły mnie osoby, które wybierały się w ciemno „na aktorów” albo zwabione wizją idealnej komedii na randkę. Nie do końca świadome, co je czeka pary szły sobie beztrosko, wesoło, wypalały przed kinem papieroska... A potem wychodziły z seansu: jedno jedną, drugie drugą stroną ulicy. Świetne! To mnie zresztą najbardziej w tym projekcie urzekło: zaczyna się od niewinnej kolacji u znajomych, ale kiedy widz razem z bohaterami zasiada przy stole, to jego punkt widzenia zaczyna się radykalnie zmieniać.


Cały wywiad z Kasią Smutniak można przeczytać tutaj:
http://cojestgrane24.wyborcza.pl/cjg24/1,13,21205430,146943,Kasia-Smutniak--Polka-we-wloskim-filmie--Dobrze-si.html