"Na skrzyżowaniu wichrów" - wywiad z reżyserem Marttim Helde

Data publikacji: 09.03.2016
11 marca wchodzi do kina obsypany nagrodami, estoński film “Na skrzyżowaniu wichrów”. Zapierający dech zupełnie nietypowy obraz, który w wyjątkowo artystyczny sposób przedstawia czasy i historie z lat 40. XX wieku.
To nie tylko film o wysiedleniu Estończyków na Syberię, to nie tylko historia z czasów II Wojny Światowej, to nie tylko obrazy głodu i ludzkiej tragedii. “Na skrzyżowaniu wichrów” jest zapierającym dech zupełnie nietypowym obrazem, który w wyjątkowo artystyczny sposób przedstawia czasy i historie z lat 40. XX wieku. “To film dla każdego, zbiorowa pamięć” - mówi nam Martti Helde. “Wszyscy zaczęliśmy wpadać trochę w rozpacz trochę we wściekłość analizując kolejne archiwa z obozów - musieliśmy znaleźć jakiś sposób, żeby nie zwariować, zachować dystans od tematu” - dodaje, opowiadając o ponad czteroletniej pracy nad projektem. Młody estoński reżyser zadebiutował w 2014 roku - “Na skrzyżowaniu wichrów” miało być ciekawym dokument, a stało się jednym z najbardziej wstrząsających dramatów historycznych. I z pewności - jedynym tak pięknym i plastycznym. 
 
Jadwiga Marchwica, Etnosystem.pl: Film “Na skrzyżowaniu wichrów” miał premierę międzynarodową prawie dwa lata temu. Wtedy w polityce działy się trudne rzeczy, wielu recenzentów dopatrywało się w twoim obrazie komentarza, chociażby do aneksji Krymu przez Rosję… Twój film faktycznie jest reakcją na ostatnie wydarzenia?
Martti Helde: (śmiech) Żebym umiał jakoś jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie… Ono się od dwóch lat powtarza i ja dalej nie wiem (śmiech). Traktuję film, jak żywy proces - nie mam od początku jakiegoś konkretnego celu. Coś zaczynam, potem się to zmienia, podążam za zmianami, one przestają mieć sens… Więc - naprawdę to nie wiem, co robię. Chcę pokazać historię, mam jakieś pomysły, jak to zrobić, ale nie stawiam sobie za cel, że poprzez ten czy inny obraz, zdanie, charakter odwołam się do jakiejś sytuacji realnej, współczesnej.
 
Jak wyglądał początek pracy nad filmem - zaczęło się od odnalezionych przez ciebie pamiętników i listów Erny?
Film jest przez pół dokumentalny, oparty na faktach - większość historii, słów pochodzi ze wspomnianych tekstów Erny, resztę musiałem sam napisać w oparciu o inne archiwa, przekazy, znalezione listy. Historia kobiety, którą poznajemy w filmie, nie nadawała się tak idealnie do przedstawienia w tej formie, musiałem więc trochę połączyć jej różne przeżycia z opowieściami innych - zrobić rodzaj kolażu. Ten sposób pracy wynikał z tego, że ja planowałem ten film, jako dokument i po tym, jak zrealizowaliśmy pierwsze ujęcia z całą ekipą uznałem, że to nie może być dokument, że to jest dużo więcej i musimy przekształcić film w fabułę.

Cały wywiad z reżyserem filmu na: http://etnosystem.pl/film/wywiady/9617-martti-helde-wywiad